Plagiat – zakończenie sprawy – wypłata odszkodowania
Sprawa plagiatu można rzec, została już zakończona. Po tym jak usłyszałem, że szanse na zadośćuczynienie są stosunkowo niskie, postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce. Przede wszystkim przygotowałem odpowiednie pisemko – ba nawet całe pismo, bo było to ponad 5 stron do dyrekcji szkoły – tak, do dyrekcji szkoły, bo plagiatu (o czym do tej pory nie wspominałem) dopuściła się szkoła, w zasadzie wicedyrektor szkoły, który opublikował moje materiały z dopiskiem, że źródłem publikacji jest Internet, a on rzekomo dokonał opracowania.
Otóż po wysłaniu pisma do dyrekcji szkoły z propozycją ugody nie musiałem długo czekać na reakcję. Co prawda usłyszałem, że od szkoły jako instytucji nie dostanę nic, ani teraz ani w sądzie ale nauczyciel, który dopuścił się plagiatu może będzie chciał się “dogadać”, aby załatwić sprawę dla niego jak najmniej boleśnie. No i dostałem telefon. Z zaproponowanego przeze mnie odszkodowania 6000 zł, ostatecznie stanęło na 4500 zł i dzisiaj pieniądze te pojawiły się na moim koncie. Bólem jest tylko 19% podatku od tej kwoty, ale cóż poradzić…
Generalnie i tak nie jest źle. Dostałem odszkodowanie nie w najniższej kwocie i bez chodzenia po sądach. A z sądami niestety różnie mogłoby być – albo sprawa trochę po potrwała albo o wygranej niestety zostałoby zasądzone niskie odszkodowanie, a do kancelarii zapłacić by było trzeba niezależnie od rezultatu.
Cieszę się zatem, że zawalczyłem o swoje prawa – jak widać opłaciło się. Zatem jeśli i Ty wiesz, że ktoś kopiuje sporo treści od Ciebie (w moim przypadku skopiowano ok. ponad 100 stron formatu A4) powinieneś zawalczyć o swoje prawa – niestety wielu ludzi nie jest świadomych istnienia praw autorskich i jak widać przestępstw tego typu dopuszczają się również nauczyciele…
If you enjoyed this post, please consider to leave a comment or subscribe to the feed and get future articles delivered to your feed reader.

Comments
Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Dodaj komentarz