Donosicielstwo nową metodą na osiągnięcie sukcesu w pozycjonowaniu?
Niestety nie zawsze dysponuję wolnym czasem, aby napisać o najświeższych wydarzeniach dotyczacych światka pozycjonowania. Warto jednak szczególną uwagę zwrócić na ostatnie wydarzenia jakie miały miejsce na forum PiO.
Otóż użytkownik szook wydał niejako walkę spamerom, ogłaszając wszem i wobec, że będzie wyszukiwał stron niezgodnych z wytycznymi Google i wysyłał je do GOOGLE spam-reportami. Nastąpiło wielke oburzenie wśród branży SEO, bo nawet jeśli ktoś kiedyś użył spam reportu, na pewno nie chwali się tym publicznie i nie obiecuje wszystkim, że będzie wyszukiwał ich domen tworząc listę do czystki w GOOGLE. Po wielu postach, najpierw sprawa trochę przycichła, jednak potem ów osobnik po raz kolejny zaczął udzielać się w tych kwestiach na forum, otrzymując ostatecznie bana od administratorów, a także otrzymując już nieco wcześniej wykluczenie z grona organizatorów konkursu Mistrzostw w pozycjonowaniu stron 2008.
Jak można się domyśleć postępowanie ów osobnika nie zasługuje raczej na pochwałę, tym bardziej że sam jeszcze niedawno stawiał liczne spamy i chwalił się tym publicznie na forum. A nie ma co ukrywać – dla niektórych doniesienie na ich domeny, to kwestia być lub nie być – zainwestowane kilka tysięcy z nadzieją na zwrot w domeny i hosting, udział w SWLach i pozycjonowanie stron klientów – to wszystko może szybko przepaść otrzymująć taką miłą niespodziankę od kolegi z forum.
Jednak jakiś czas po feralnym zdarzeniu, inny – zupełnie nowy użytkownik opublikował listę 5000 podejrzanych o spam domen, chwaląc się tym po raz kolejny na forum PiO. W dyskusji szybko pojawił się znany wszytkim szook już pod nowym nickiem – niestety nie każdy rozumie, że ban na forum oznacza, że jest się na nim nieproszonym gościem. Po raz kolejny wielka afera – na liście domen znalazły się bowiem nie tylko typowe śmietniki, ale również strony wartościowe, a także wiele stron dyskusyjnych – niestety lista została wysłana do GOOGLE i co GOOGLE z nią zrobi, tak naprawdę nikt tego nie wie. Oczywiście pracownicy google naprawdę bez problemu mogliby sobie sami taką listę stworzyć, ale skoro dostali już gotową na tacy … mogą jej użyć aby dać innym nauczkę na przyszłość.
Jak widać, tacy ludzie niestety potrafią niektórym mocno popsuć szyki – co innego walczyć czysto w GOOGLE między sobą o najwyższe pozycje, a co innego wysyłać listy domen konkurentów do GOOGLE być może posiadając samemu niezbyt czyste strony – ale zawsze można liczyć, że tych stron nikt nie odkryje.
Smutne jest to, że zawsze znajdą się tacy ludzie, dlatego też pozycjonowanie jest mimo wszystko ryzykowanym źródłem zarobkowania. Dzisiaj możesz być na szczycie, posiadając mocne zaplecze, a już jutro konkurencja może Ci podciąć skrzydła przy udziale GOOGLE – pytanie tylko, czy tak chcemy pozycjonować strony – kosić konkurencję licząc że samemu się nie zostanie skoszonym? Ja na pewno tak bawić się nie chcę tym bardziej, że na całej takiej walce mogą zyskać osoby, które pozycjonowaniem dopiero się zainteresują…
If you enjoyed this post, please consider to leave a comment or subscribe to the feed and get future articles delivered to your feed reader.

“Co innego walczyć czysto w GOOGLE między sobą o najwyższe pozycje”
TOM SIĘ UŚMIAŁ!