Update Google? Pagerank, backlinks – emocje rosną…
Wszystko wskazuje na to, że w ostatnich dniach widać coraz więcej zmian w Google – po raz kolejny dzieją się dziwne rzeczy – tak jak przy każdym update pageranku, z tym że sam właściwy update niekoniecznie musi się już teraz pojawić.
Przede wszystkim – jedni widzą aktualizacje baclinków, inni obserwują zmiany pageranku (głównie spadki) lub przyznanie pageranku 0 z N/A. Niekiedy też zmiany dotyczą podstron.
Po raz kolejny widać wahania jak podczas ostatniego błędu Google – te same strony raz filtr mają, drugi raz nie mają, co dodatkowo powoduje zamieszczanie i napiętą sytuację. Kiedy nastąpi update dla większości stron? Już wkrótce wszystko będzie wiadomo…
Firmy SEO żerują na nieświadomych klientach…
To, że firmy SEO zarabiać muszą jest jasną sprawą – jedne biorą więcej, inne mniej – normalna sprawa. Każdy ceni się inaczej, każdy inaczej wycenia swoje usługi, jedni robią coś gratis, za co inni każą zapłacić np. 500 czy 1000 zł – ale ok, jeśli klient godzi się zapłacić za coś co sprawi, że jego strona będzie lepsza w sensie SEO można za to zapłacić.
Rzecz w tym, że firmy zajmujące się pozycjonowaniem coraz częściej żerują na nieświadomości swoich klientów, robiąc rzeczy, które mają przynieść korzyści tylko im samym, a nie swoim klientom. Jednak to, co zobaczyłem ostatnio na stronie potencjalnego klienta przeszło moje oczekiwania…
Właściciel strony przesłał mi adres strony z frazami do wyceny – standardowa sprawa. Przejrzałem pobieżnie stronę, zajrzałem do działu kontakt i … tutaj po prostu oniemiałem! Tuż pod danymi firmy znajdował się banner pewnego systemu wspomagającego pozycjonowanie – oczywiście z refem. Z niedowierzaniem, że jakaś firma SEO mogła to zrobić, wysłałem zapytanie do właściciela strony o ten baner, myśląc, że może sam go wstawił i że sam korzysta z systemu – tymczasem jak się okazało, baner został wstawiony na życzenie osoby, która wykonała stronę i która obiecała, że strona będzie wypozycjonowana. Ręce opadają! Zanim zdążyłem jeszcze odpisać, że ten banner w dziale Kontakt najlepiej nie świadczy o właścicielu strony (a konkretnie jego firmie) czy też firmie, która tę stronę miała pozycjonować, baner zniknął – widocznie właściciel strony zorientował się że coś jest nie tak.
Czy firmy zajmujące się pozycjonowaniem nie są już w stanie w inny sposób zdobyć punktów w systemach wspierających pozycjonowanie jak umieszczanie bannerów z refem w dziale kontakt swojego klienta? Ręce po prostu opadają. Coraz częściej widać i słyszeć również historie, o umieszczaniu ukrytych linków na stronach klientów przez firmy SEO. Tego typu postępowanie nie mieści się w jakiejkolwiek etyce, jakiejkolwiek. Na szczęście zawsze jest szansa, że klienci tych firm to dostrzegą i przyjdą do tych, którzy tych technik nie stosują.
Na koniec – jak widać problem trwa już od dawna, można przeczytać inne artykuły o podobnej tematyce jak chociażby Desperacja nowych firm SEO czy Nieuczciwe firmy SEO – firmy pseudo-pozycjonujące . Niestety znając życie będzie coraz częściej słychać o złych praktykach firm SEO (bo pozycjonowanie w ofercie staje się trendy) do czasu gdy klienci będą bardziej świadomi, a to może jeszcze trochę potrwać.
Pagerank update (mini-update) listopad 2008?
Analizując ostatnie pogłoski o spadkach pageranku dla niektórych stron, wiele osób wysnuwało wnioski o ręcznej moderacji i karaniu brzydkich katalogów i stron w jakimś tam stopniu przeszkadzających Google. Sam ostatnio zacząłem przyglądać się sprawie na moich stronach i nie tylko i … zauważyłem, że rzeczywiście jakiś update ma miejsce tylko no właśnie … jaki?
Jednym z pierwszych objawów listopadowego updatu była u mnie zmiana pageranku podstrony jednego z 3 na N/A zauważone zupełnie przypadkiem – co ciekawe, wszystkie pozostałe podstrony mają pagerank taki jaki miały, strona główna również. Mimo że w ostatnim czasie doszło w tym serwisie trochę nowych podstron, dla nich zmian nie widać. Pomyślałem – no dobrze, ta podstrona była w ostatnim czasie trochę mocniej linkowana, więc z jakiegoś powodu spotkała ją kara (szczęście, że nie cały serwis)…
Tymczasem w ostatnich dnia zaobserwowałem nowe zjawisko – na innych serwisach, w zasadzie blogach tematycznych pagerank “skoczył” z N/A na 0 – co dziwne, zarówno dla wpisów nieco starszych (np. wrzesień), jak i nowszych, z końca października i początku listopada.
Jak widać sprawa dotyczy nie tylko polskich stron – podobne zmiany również widać również za granicą np. http://kish.in/pagerank-update-is-on-november-2008/ – czyżby szykowało się coś większego, czy na razie to taki mini-update? Pewnie wkrótce padnie odpowiedź…
Linkowanie a stanowisko Google
W dniu dzisiejszym na blogu Google pojawił się ciekawy wpis o tym jak Google postrzega linkowanie, w tym m.in. systemy wymiany linków – http://googlepolska.blogspot.com/2008/11/jak-google-postrzega-linkowanie.html – czyżby to miał być koniec ery nowego pozycjonowania i powrót wyłącznie do starych i tradycyjnych technik?
Nie wydaje mi się – Google jak zwykle chce postraszyć grono osób zajmujących się sEO, a biorąc pod uwagę ostatnie zawirowania, związane również z błędami Google, może część osób przejdzie na jasną stronę mocy i będzie używała tylko dozwolnych technik. Z tym tylko, że będzie to oznaczało dla wielu fraz spadek w czeluści Internetu, a tego klientom nie da się w żaden sposób wytłumaczyć.
Z drugiej strony ostatnio pojawiające się filtry budzą niepokój. Coraz częściej mówi się o błędach Google, ale Google bardzo rzadko się do nich chce przyznać, z indeksu znikają nawet strony nielinkowane o długiej historii i z wartościwą treścią.
Google powinno zweryfikować swoje wytyczne i jasno określić, co dla niego jest wartościowe i … zacząć stosować swoje zasady w praktyce. Bo co z tego, że Google mówi, że linki się nie liczą, skoro tylko w ten sposób można być w czołówce? Co z tego, że Google powie, że liczy się treść skoro nie nagradza odpowiednio stron z dobrą treścią?
Google powinno przemyśleć swoje postępowanie, a mimo dużego udziału w polskim rynku, ten udział może szybko zacząć się zmniejszać, nie tylko za sprawą pozycjonerów, ale też za sprawą właścicieli stron, których strony z niewiadomych i niejasnych powodów znikną nagle z Google…
Google Chrome – Google PRZEGLĄDA użytkowników?
Google jest już monopolistą, przynajmniej w Polsce na rynku wyszukiwarek. Można rzecz, że w naszym kraju jest tylko i wyłącznie Google i nic więcej, mało kto korzysta z innych wyszukiwarek, przeciętny użytkownik nawet nie wie, że one istnieją. Nie muszę wspominać że ta sytuacja, gdy firma jest monopolistą nie jest korzystna dla jej klientów, w tym przypadku internautów.
Ale jak widać Google idzie dalej. Po wielu pozornie niewinnych, mniej lub przydatnych gadżetach tym razem przyszedł czas na przeglądarkę – Google Chrome. Osoby korzystające z wyszukiwarki mogą oczywiście skusić się i zacząć korzystać z tego wynalazku, podejrzewam, że sama przeglądarka będzie coraz bardziej promowana. Jedni uważają, że przeglądarka ze stajni Google jest ciekawa i szybka, inni wręcz przeciwnie. Ja sam jej nie zainstalowałem i nie mam zamiaru przeglądać, o czym zatem tutaj piszę?
Otóż piszę o tym, jak bardzo Google zaczyna kontrolować wszystko co robimy na naszych komputerach. Oczywiście oficjalnie Google nie zbiera żadnych danych, ale czy oby na pewno? Czy my, zwykli użytkownicy mamy tak naprawdę możliwość sprawdzenia co Google robi z historią wyszukiwania, z danymi z Google Analytics i z danymi innych komputerowych gadżetów? Śmiem twierdzić, że nie – nie mamy możliwości sprawdzenia jak wygląda naprawdę sytuacja. Nawet jeśli Google jak na razie nie wykorzystuje danych, to kiedyś zacznie i gdy wszyscy będą już przyzwyczajeni do 10 wersji ich produktu, będą musieli zaakceptować taki mały punkt, w którym będzie pisało, że Google będzie mogło robić wszystko co zechce ze zgromadzonymi danymi.
Niebezpieczeństwo używania Google Chrome dla osób zajmujących się pozycjonowaniem jest jeszcze większe – Google będzie mogło jeszcze skuteczniej śledzić powiązania między stronami i wykorzystywać tę wiedzę … na pewno nie zgodnie z życzeniem pozycjonerów. Już od dawna, osoby bardziej świadome nie korzystają z tych wszystkich gadżetów Google, które mają pomóc w optymalizacji witryny bo niestety Google dane może wykorzystywać do swoich własnych celów
Reasumując, wyszukiwarka – tak, inne usługi – nie. Mamy już w kraju kilku monopolistów i widać do czego to prowadzi, więc nie ma co monopolisty jeszcze bardziej wzmacniać…
Donosicielstwo nową metodą na osiągnięcie sukcesu w pozycjonowaniu?
Niestety nie zawsze dysponuję wolnym czasem, aby napisać o najświeższych wydarzeniach dotyczacych światka pozycjonowania. Warto jednak szczególną uwagę zwrócić na ostatnie wydarzenia jakie miały miejsce na forum PiO.
Otóż użytkownik szook wydał niejako walkę spamerom, ogłaszając wszem i wobec, że będzie wyszukiwał stron niezgodnych z wytycznymi Google i wysyłał je do GOOGLE spam-reportami. Nastąpiło wielke oburzenie wśród branży SEO, bo nawet jeśli ktoś kiedyś użył spam reportu, na pewno nie chwali się tym publicznie i nie obiecuje wszystkim, że będzie wyszukiwał ich domen tworząc listę do czystki w GOOGLE. Po wielu postach, najpierw sprawa trochę przycichła, jednak potem ów osobnik po raz kolejny zaczął udzielać się w tych kwestiach na forum, otrzymując ostatecznie bana od administratorów, a także otrzymując już nieco wcześniej wykluczenie z grona organizatorów konkursu Mistrzostw w pozycjonowaniu stron 2008.
Jak można się domyśleć postępowanie ów osobnika nie zasługuje raczej na pochwałę, tym bardziej że sam jeszcze niedawno stawiał liczne spamy i chwalił się tym publicznie na forum. A nie ma co ukrywać – dla niektórych doniesienie na ich domeny, to kwestia być lub nie być – zainwestowane kilka tysięcy z nadzieją na zwrot w domeny i hosting, udział w SWLach i pozycjonowanie stron klientów – to wszystko może szybko przepaść otrzymująć taką miłą niespodziankę od kolegi z forum.
Jednak jakiś czas po feralnym zdarzeniu, inny – zupełnie nowy użytkownik opublikował listę 5000 podejrzanych o spam domen, chwaląc się tym po raz kolejny na forum PiO. W dyskusji szybko pojawił się znany wszytkim szook już pod nowym nickiem – niestety nie każdy rozumie, że ban na forum oznacza, że jest się na nim nieproszonym gościem. Po raz kolejny wielka afera – na liście domen znalazły się bowiem nie tylko typowe śmietniki, ale również strony wartościowe, a także wiele stron dyskusyjnych – niestety lista została wysłana do GOOGLE i co GOOGLE z nią zrobi, tak naprawdę nikt tego nie wie. Oczywiście pracownicy google naprawdę bez problemu mogliby sobie sami taką listę stworzyć, ale skoro dostali już gotową na tacy … mogą jej użyć aby dać innym nauczkę na przyszłość.
Jak widać, tacy ludzie niestety potrafią niektórym mocno popsuć szyki – co innego walczyć czysto w GOOGLE między sobą o najwyższe pozycje, a co innego wysyłać listy domen konkurentów do GOOGLE być może posiadając samemu niezbyt czyste strony – ale zawsze można liczyć, że tych stron nikt nie odkryje.
Smutne jest to, że zawsze znajdą się tacy ludzie, dlatego też pozycjonowanie jest mimo wszystko ryzykowanym źródłem zarobkowania. Dzisiaj możesz być na szczycie, posiadając mocne zaplecze, a już jutro konkurencja może Ci podciąć skrzydła przy udziale GOOGLE – pytanie tylko, czy tak chcemy pozycjonować strony – kosić konkurencję licząc że samemu się nie zostanie skoszonym? Ja na pewno tak bawić się nie chcę tym bardziej, że na całej takiej walce mogą zyskać osoby, które pozycjonowaniem dopiero się zainteresują…
Pagerank update lipiec 2008 stał się faktem
W dniu dzisiejszym update pageranku stał się faktem. Znowu zaskoczenie stosunkowo szybkim updatem i pewnie znowu nie każdy zdążył się przygotować. Faktem jest, że po raz kolejny Google nagrodziło storny mało wartościowe, ale generalnie ogólnie ten update można znowu uznać za pozytywny.
Po raz kolejny update udowodnił, że otrzymanie pagerank 4 jest stosunkowo łatwe, trudniej z jego utrzymaniem w kolejnym rozdaniu. Moja strona konkursowa właśnie w konkursie ręcePrecz odTybetu uzyskała właśnie pagerank 4, a została zarejestrowana po rozpoczęciu konkursu, więc 1,5 miesiąca pracy i niespodziewany pagerank 4 stał się faktem. Za to strona, która poprzednio otrzymała pagerank 4 i była nadal stosunkowo mocno linkowana, odnotowała spadek o 1 oczko.
Ale genearlnie plusy, pozostaje szukować artylerię na kolejną aktualizację pageranku, tym razem trochę większą ;)
Google Pagerank Update – lipiec 2008 – czy to już?
Jak podał Matt Cuts na swoim blogu w ciągu najbliższych dni można spodziewać się update’u Pagerank. Podobne dyskusje rozpoczęły się już na forach, zarówno polskich, jak i zagranicznych, powstały nawet narzędzia do sprawdzania rzekomego nowego pageranku.
Skorzystałem z tych narzędzi i po raz kolejny jeśli wskazują one rzeczywiście nowy Pagerank, oznacza to, że strony wartościowe są niestety traktowane nierówno w stosunku do stron mniej wartościowych, a nawet spamów.
Już wkrótce okaże się, czy dostępne już narzędzia mówiły prawdę. Oczywiście każdy twierdzi, że Pagerank nie jest ważny, ale każdemu zależy na jak największych wartościach. Dlaczego? W świecie systemów wymiany linków, z których wiele nagradza za wyższy pagerank, jest to chyba dość oczywiste…
SeoDopalacz Jeża – rewolucja w pozycjonowaniu?
W dniu wczorajszym miała miejsce premiera seodopalacza - nowego narzędzia dla pozycjonerów, którego autorem jest słynny Jeż z forum PiO, Michał Łenczyński. Jak zapowiada autor w swoim blogu i poście dotyczącym seodopalacza, seodopalacz nie tylko jest rewolucją w pozycjonowaniu i świecie pozycjonerów, ale również jego moc już po kilku miesiącach działalności przekroczy najprawdopodobniej moc wszystkich pozostałych systemów wymiany linków. Obrazowo przedstawia to wykres pobrany ze strony Jeża:
Czy system rzeczywiście będzie tak silny jak zapowiada Jeż? Odpowiedź na to pytanie znają zapewne pozycjonerzy, którzy mieli okazję od dłuższego czasu testować system i poznali już zapewne jego siłę.
Faktem jest, że koncepcja seodopalacza nie jest taka prosta jak pozostałych systemów linków i na razie będą pojawiać się liczne pytania odnośnie jego działania i skuteczności. Pozostaje wierzyć, że system rzeczywiście będzie na tyle rewolucyjny, że utrzyma się naprawdę długo co najmniej na polskim rynku.
Osobiście wczoraj zarejestrowałem się w seodopalaczu i już rozważam dalsze działania z nim związane, aby zyskać jak największą cześć tortu. Ale o tym już następnym razem…
Google zbanowało sklepy nexto.pl
Tak się składa, że posiadam sklep partnerski w serwisie nextranet.pl – dzięku udziałowi w tym serwisie można otworzyć swój sklep partnerski zawierający ofertę ebooków i eczasopism. Sklepy można było i nadal można otwierać zarówno we własnej domenie jak i w domenie nexto.pl – to tak celem przedstawienia sytuacji.
Jak ostatnio można było przeczytać na forum, Google masowo zbanowało większość sklepów partnerskich założony w domenie nexto.pl mimo że niektóre z nich na bana nie zasłużyły. Dlaczego? Otóż niektóre z nich zawierały w kodzie strony ukryte linki czy ukryte teksty. Pracownicy Google postanowili zatem ułatwić sobie sprawę i masowo zbanować większość / wszystkie sklepy partnerskie niż ręcznie sprawdzać, która subdomena łamie wytyczne dla webmasterów Google.
Wniosek? Jeśli na jednej subdomenie masz coś, co się Google nie spodoba, musisz mieć swiadomość, że możesz dostać bana na inne subdomeny, chociażby były piękne i zadbane, a kto wie – może nawet na stronę główną. Zatem dla śmieciówek warto kupować tanie domeny i tam po prostu bawić się w tego typu rzeczy, bo inaczej sprawa może skończyć się różnie.
Co jednak zaskakujące, jak można było poczytać, pracownicy nexto.pl skontaktowali się z Google i zapewnili swoich partnerów, że sytuacja jest tymczasowa i za jakiś czas bany będą zdjęte. Wniosek? Jeśli jesteś duży i silny masz szansę dogadać się z Google i uzyskać usunięcie bana. Jeśli jednak jesteś zwykłym webmasterem / pozycjonerem i bana dostałeś niesłusznie, to szanse na usunięcie bana są minimalne, a wręcz zerowe.
Jak widać Google dobrze wykorzystuje swój monopol i robi co chce. Niedość że banuje niesłuszenie wszystkie subdomeny, to jeszcze dla większych i silnych dopuszcza dyskusje i ustępstwa czyli coś na co zwyczajny, szary pozycjoner szansy mieć nie będzie…

