Google przejmuje polski rynek wyszukiwarek?
Jak można od niedawna zaobserwować w wersji beta serwisu onet.pl pojawiła się wyszukiwarka Google. Serwis onet zrezygnował ze swojej wyszukiwarki na rzecz znanej i popularnej wyszukiwarki.
Doprowadza to do sytuacji, w której wyszukiwarka Google pojawia się w serwisie onet.pl i interia.pl, jedynie serwis wp.pl korzysta nadal z silnika netsprint.pl
Co oznacza zmiana wyszukiwarki w serwisie onet.pl dla przeciętnego pozycjonera? Jeśli pozycjonuje i pozycjonował dla Google, zyska dla swoich klientów dodatkowy ruch, bo onetem nie będzie się już musiał przejmować – to co zdziała w google, to samo osiągnie w wyszukiwarce onetu. Oczywiście niektórzy skorzystają z tego faktu i będą oferować dodatkowo pozycjonowanie w wyszukwiarce onet.pl pobietając dodatkowe opłaty, a nie robiąc oczywiście nic ponad pozycjonowanie w google.
Trzeba jednak zwrócić uwagę również na inny aspekt sprawy. Strony zbanowane / z filtrami nie pojawią się już w wyszukiwarce w serwisie onet.pl więc jeśli ktoś straci, straci więcej. Niekorzystna jest też monopolizacja rynku wyszukiwarek w Polsce – Google już ostatnimi krokami pokazał że może wszystko i nie musi się liczyć w zasadzie z nikim, więc teraz zwiększając dodatkowo udział w polskim rynku jeszcze bardziej umocni się w swoich przekonaniach…
Google banuje strony? Banowanie w Google
Na forach dyskusyjnych można ostatnio zauważyć tematy o coraz częstszych banach w Google. Nikt oczywiście nie chce się podzielić w 100% szczegółami, ale ponoć lecą zarówno spamy, jak również tematyczne / wartościowe strony, zarówno te z systemami wymiany linków, jak i te bez.
Sam ostatnio doświadczyłem kilka banów w Google, ale jak na razie lecą w zasadzie głównie niezmodyfikowane kopie skryptów, jak np. kopie wikipedii. Oczywiście trochę boli ban dla strony posiadającej pond 5 tys. zaindeksowanych stron, ale trzeba żyć dalej i po prostu tworzyć bardziej wartościowe strony. Z tym niestety zawsze jest problem, bo niestety dobry informatyk, to zajęty informatyk i tyczy się to również pozycjonowania i programowania.
Ale cóż, trzeba będzie znaleźć trochę więcej czasu. W końcu zakup kolejnego hostingu do czegoś zobowiązuje ;)
Miesiąc od startu pozycjonowania frazy ręcePrecz odTybetu
Minął miesiąc od startu mistrzostw w pozycjonowaniu stron www. Moja konkursowa strona nadal utrzymuje się w czołówce, ale konkurencja napiera coraz mocniej. Zaczyna robić się coraz i już widać, że lekko nie będzie, a to dopiero … w zasadzie początek.
Co ciekawego do tej pory można było zaobserwować? Chociażby to, że starsze domeny nie powiązane z tematem konkursu jakoś specjalnie, mają znacznie większą szansę na wybicie. Oczywiście starsze i odpowiednio podlinkowane z dodaniem trochę treści na konkursową frazę. Nowym domenom jest zdecydowanie trudniej, a ścisła czołówka w zasadzie od miesiąca prawie się nie zmienia – przetasowania następują, ale tylko między stronami ze ścisłej czołówki.
Warto odnotować również fakt, że miesiąc od startu konkursu RęcePrecz odTybetu, w wynikach GOOGLE pojawiło się już ponad 1,7 mln wyników – jak zatem widać dużą liczbę wyników można dość szybko zrobić, ale … No właśnie zaczyna się ale – już w dniu dzisiejszym liczba wyników spadła do zaledwie 200 tys. – albo GOOGLE trochę szaleje z DC jak to ostatnio często bywa, albo sporo domen dostało już filtry na frazę, a może nawet bany. Niektórzy nie przemyśleli dobrze sprawy i zaczęli jedynie mocno linkować bez dbania o jakąkolwiek treść, a jak wiadomo … Content is King – przynajmniej w moim odczuciu. Sam content oczywiście cudów nie zdziała, ale dobry content + optymalizacja + pozycjonowanie są naprawdę wielką siłą.
Pozostaje przez kolejne 2 miesiące nadal obserwować wyniki i wyciagać wnioski, a taka nauka i doświadczenie i możliwość zmierzenia się bezpośrednio z wieloma osobami zainteresowanymi SEO jest w zasadzie bezcenna ;)
Kolejne spamowanie – tym razem referralami?
Z ostatnich moich obserwacji nasuwa się jeden wniosek – spamowanie referralami staje się modne. W dniu wczorajszym otrzymałem mail wyglądający jak zapytanie o ofertę pozycjonowania strony SEO Addera. Mimo że seo addera nigdy nie używałem wydało mi się dość dziwne zapytanie o pozycjonowanie strony. Szybko zauważyłem, że link na stronę addera prowadził z referralem. Z ciekawości na stronę wszedłem, ale oczywiście pomijając link z maila, żeby nie nabijać komuś szansy na ewentualny zarobek…
Eh ci spamerzy, czego to oni nie wymyślą. Ostatnio podostawałem trochę mailingu też z referralami z tym tylko że do nowego SWLa. Oczywiście też nie kliknąłem. Ciekawe w sumie kto się nabiera na takie maile? Ktoś kto ma pojęcieo SWLach albo dodawarkach od razu zauważy obecny referral i nie kliknie w niego, a osoba, która kliknie raczej go nie zamówi. A może jest inaczej? Może nie wszyscy nawet Ci obeznani wpiszą link ręcznie tylko klikną link i dadzą szanse spamerrowi na pozyskanie zarobku z ewentualnego zakupu?
Mistrzostwa SEO 2008 – tydzień od podania frazy
Minął tydzień od podania frazy konkursowej w mistrzostwach SEO 2008. Po raz pierwszy miałem okazję przyglądania się, jak coś wyrasta z niczego, bo przy starcie konkursu fraza ręcePrecz odTybetu zwracała 0 wyników. Po zaledwie tygodniu w Google można ujrzeć informację już o ponad 8000 wyników, a konkurs będzie trwał do końca sierpnia, wiec aż strach pomyśleć ile wyników pojawi się do tego czasu.
Przyglądając się stronom pojawiającym się w wynikach można było zauważyć już kilka ciekawych rzeczy. Serwis blogi.pl daje niezłą moc na początku. Przez pierwszych kilka dni, to serwisy z domeny blogi.pl znajdowały się w TOP10. Teraz jednak po tygodniu, w TOP10 znajduje się zaledwie jedna strona publikowana w serwisie blogi.pl Również w drugiej dziesiątce próżno szukać serwisów w blogi.pl
Obserwując strony konkursowe można zauważyć – jedni stawiają na treść tematyczną, inni korzystają z generatorów wstawiając jedynie do tekstu frazę konkursową. Inni w zasadzie wstawiają frazę na stronę o innej tematyce (zazwyczaj starsza domena) i ją po prostu mocno linkują. Która metoda okaże się najlepsza? Zobaczymy…
Jak mi idzie? Muszę przyznać, że z moich poczynań jestem jak na razie bardzo zadowolony. Wiem oczywiście, że niektórzy jeszcze się nie rozkręcili i pewnie zawalczą dopiero pod koniec konkursu, jednak w tym momencie z pozycji mojego serwisu jestem w pełni zadowolony. Niestety nie mam czasu na prowadzenie kilku stron, więc w tym momencie mam zgłoszoną tylko jedną stronę konkursową i tak najprawdopodobniej zostanie.
Pozostaje dalsze obserwowanie frazy konkursowej ręcePrecz odTybetu i wyciąganie wniosków (nie tylko na potrzeby konkursu) z tego co robią inni…
Ręceprecz od tybetu – fraza konkursowa – Mistrzostwa SEO 2008
A jednak fraza konkursowa jest nieco inna – fraza mistrzostw SEO 2008 to ręceprecz odtybetu. Fraza w zamierzeniu organizatorów konkursu miała chyba zwrócić uwagę na sprawę Tybetu i zaostrzającego się konfliktu między Chinami i Tybetem. Czy się uda? Zobaczymy.
Faktem jest, że indeksowanie już się rozpoczęło. Kilka minut po 20 ogłoszono frazę, a już chwilę później było zaindeksowanych w GOOGLE kilka stron na tę frazę, teraz stron takich jest już 10, a z każdą godziną niewątpliwie będą przybywać nowe.
Ja też próbuję swoich sił – w końcu slogan Ręce precz od Tybetu do czegoś zobowiązuje…
Mistrzostwa SEO 2008
W dniu dzisiejszym ruszają oficjalnie mistrzostwa SEO 2008 – konkurs dla pozycjonerów. To już kolejna szansa na sprawdzenie swoich umiejętności w rywalizacji z innymi pozycjonerami. Teoretycznie każdy startuje od zera, bo fraza konkursowa zostanie podana dzisiaj o 20:00, ale oczywiście o wszystkim zadecydują nie tylko umiejętności, ale i posiadane zaplecze. Oficjalna strona konkursu znajduje się pod adresem http://mistrz2k8.seopl.org/
Jak zdradzili organizatorzy konkursu na forum PIO fraza będzie brzmiała w stylu “pigmeje w …….” – zatem na wstępie zostanie wykluczona jakakolwiek inna konkurencja, a rywalizacja odbędzie się rzeczywiście między zainteresowanymi osobami.
Trzymam kciuki za wszystkich (najbardziej chyba za siebie, bo zdecydowałem się również wystartować w konkursie) i niech zaplecze będzie z Wami ;)
Plagiat – zakończenie sprawy – wypłata odszkodowania
Sprawa plagiatu można rzec, została już zakończona. Po tym jak usłyszałem, że szanse na zadośćuczynienie są stosunkowo niskie, postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce. Przede wszystkim przygotowałem odpowiednie pisemko – ba nawet całe pismo, bo było to ponad 5 stron do dyrekcji szkoły – tak, do dyrekcji szkoły, bo plagiatu (o czym do tej pory nie wspominałem) dopuściła się szkoła, w zasadzie wicedyrektor szkoły, który opublikował moje materiały z dopiskiem, że źródłem publikacji jest Internet, a on rzekomo dokonał opracowania.
Otóż po wysłaniu pisma do dyrekcji szkoły z propozycją ugody nie musiałem długo czekać na reakcję. Co prawda usłyszałem, że od szkoły jako instytucji nie dostanę nic, ani teraz ani w sądzie ale nauczyciel, który dopuścił się plagiatu może będzie chciał się “dogadać”, aby załatwić sprawę dla niego jak najmniej boleśnie. No i dostałem telefon. Z zaproponowanego przeze mnie odszkodowania 6000 zł, ostatecznie stanęło na 4500 zł i dzisiaj pieniądze te pojawiły się na moim koncie. Bólem jest tylko 19% podatku od tej kwoty, ale cóż poradzić…
Generalnie i tak nie jest źle. Dostałem odszkodowanie nie w najniższej kwocie i bez chodzenia po sądach. A z sądami niestety różnie mogłoby być – albo sprawa trochę po potrwała albo o wygranej niestety zostałoby zasądzone niskie odszkodowanie, a do kancelarii zapłacić by było trzeba niezależnie od rezultatu.
Cieszę się zatem, że zawalczyłem o swoje prawa – jak widać opłaciło się. Zatem jeśli i Ty wiesz, że ktoś kopiuje sporo treści od Ciebie (w moim przypadku skopiowano ok. ponad 100 stron formatu A4) powinieneś zawalczyć o swoje prawa – niestety wielu ludzi nie jest świadomych istnienia praw autorskich i jak widać przestępstw tego typu dopuszczają się również nauczyciele…
Pagerank update – kwiecień / maj 2008 – w końcu wzrosty w GOOGLE?
W dniu dzisiejszym miłe zaskoczenie – kolejny update pageranku w Google. Znowu jestem trochę zaskoczony, bo spodziewałem się update’u najwcześniej za około 2 tygodnie. O ile ostatnio były głównie spadki, tym razem jest trochę lepiej z tym tylko, że lepiej jest tylko dla młodych domen. Starsze i ważniejsze domeny stoją w miejscu mimo mocnego linkowania i wzrostu popularności, co zaowocowało również linkami naturalnymi. Może to jeszcze nie koniec i coś dla starszych domen ruszy się, chociaż po ostatnich doświadczeniach średnio chce mi się w to wierzyć. Dużym zaskoczeniem jest, że domeny niekoniecznie bardzo rozwinięte i mocno linkowane dostały nawet PR4.
Poniżej wycinek części zmian dla moich domen:
PR 3 -> PR 3
PR 4 -> PR 4
PR 2 -> PR 2 ( przed poprzednim updatem było 3)
PR 0 -> PR 1 (przed poprzednim updatem było 1, czyli powrót do wcześniejszego pageranku)
PR 0 -> PR 2 (przed poprzednim updatem było 2, czyli powrót do wcześniejszego pageranku)
PR N/A -> PR 1
PR N/A -> PR 1
PR N/A -> PR 4
PR N/A -> PR 3
PR N/A -> PR 2
PR N/A -> PR 1
Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że tym razem Google nie było już tak wstrzemięźliwe i mimo wszystko update wyszedł bardziej na + niż na -. Zastanawiające są dla mnie tylko dwie pierwsze domeny – obie mocno linkowane, a pagerank stoi w miejscu od poprzedniego update’u. Może następnym razem w końcu się ruszy.
Nie pozostaje nic innego jak patrzeć z nadzieją na kolejny update i linkować, tworzyć nowe strony i się rozwijać. Oby następnym razem też było tak ładnie…
Google – cenzor i zarządca wszystkich stron?
Jakiś czas temu pisałem o ostatnim update pageranku. O ile oczywiście sam pagerank jest wymysłem Google i Google może dowolnie decydować o jego wartości dla konkretnej strony, to Google nie ma prawa ingerować już w same strony www.
Niestety okazuje się, że Google zaczyna zbierać żniwa z elementów, które wcześniej miały być przydatne webmasterom i osobom zajmującym się pozycjonowaniem. Google stworzyło przecież różnego typu narzędzia – narzędzia dla webmasterów, darmowe statystyki, wreszcie pomagające zarabiać na swoich stronach reklamy Adsense. Wszystko było na początku pięknie – jedno konto Google i zebranie tam nawet setek stron, wszystko pod ręką, łatwe w zarządzeniu itd.
Jednak już teraz okazuje się, że nie jest to takie piękne. Pracownicy Google zaczynają wyłapywać w ten sposób strony zapleczowe i jeśli nie spodoba się im na przykład jedna czy dwie strony, poprzez Google Analytics, identyfikator Google Adsense czy też podpięcie wszystkich domen w jednym koncie Google są w stanie wyłapać grupy domen w jakiś sposób ze sobą powiązane. I teraz co? Leci już nie jedna, pięć czy dziesięć domen, ale kilkadziesiąt czy kilkaset.
Ja sam mimo początkowego korzystanie z większości Google bonusów, teraz zaczynam unikać ich stosowania i z tego co czytam, nie jestem już jedyny. Google poczuwa się do siły władczej do oceniania co jest dobre a co nie. Masz płatne linki na stronie? – dajemy Ci bana, filtr albo co najmniej spadek pageranku. Masz jedną – dwie domeny, które nam się nie spodobają? – zaraz sprawdzimy jakie inne domeny jeszcze masz i może też je poblokujemy?
Nie wiem jak Wy, ale ja zachowuję już coraz większą ostrożność, żeby potem nie płakać, że poleciało mi nagle kilkaset domen tak jak to ostatnio ktoś pisał na forum PIO.
