Mistrzostwa SEO 2008 – tydzień od podania frazy
Minął tydzień od podania frazy konkursowej w mistrzostwach SEO 2008. Po raz pierwszy miałem okazję przyglądania się, jak coś wyrasta z niczego, bo przy starcie konkursu fraza ręcePrecz odTybetu zwracała 0 wyników. Po zaledwie tygodniu w Google można ujrzeć informację już o ponad 8000 wyników, a konkurs będzie trwał do końca sierpnia, wiec aż strach pomyśleć ile wyników pojawi się do tego czasu.
Przyglądając się stronom pojawiającym się w wynikach można było zauważyć już kilka ciekawych rzeczy. Serwis blogi.pl daje niezłą moc na początku. Przez pierwszych kilka dni, to serwisy z domeny blogi.pl znajdowały się w TOP10. Teraz jednak po tygodniu, w TOP10 znajduje się zaledwie jedna strona publikowana w serwisie blogi.pl Również w drugiej dziesiątce próżno szukać serwisów w blogi.pl
Obserwując strony konkursowe można zauważyć – jedni stawiają na treść tematyczną, inni korzystają z generatorów wstawiając jedynie do tekstu frazę konkursową. Inni w zasadzie wstawiają frazę na stronę o innej tematyce (zazwyczaj starsza domena) i ją po prostu mocno linkują. Która metoda okaże się najlepsza? Zobaczymy…
Jak mi idzie? Muszę przyznać, że z moich poczynań jestem jak na razie bardzo zadowolony. Wiem oczywiście, że niektórzy jeszcze się nie rozkręcili i pewnie zawalczą dopiero pod koniec konkursu, jednak w tym momencie z pozycji mojego serwisu jestem w pełni zadowolony. Niestety nie mam czasu na prowadzenie kilku stron, więc w tym momencie mam zgłoszoną tylko jedną stronę konkursową i tak najprawdopodobniej zostanie.
Pozostaje dalsze obserwowanie frazy konkursowej ręcePrecz odTybetu i wyciąganie wniosków (nie tylko na potrzeby konkursu) z tego co robią inni…
Ręceprecz od tybetu – fraza konkursowa – Mistrzostwa SEO 2008
A jednak fraza konkursowa jest nieco inna – fraza mistrzostw SEO 2008 to ręceprecz odtybetu. Fraza w zamierzeniu organizatorów konkursu miała chyba zwrócić uwagę na sprawę Tybetu i zaostrzającego się konfliktu między Chinami i Tybetem. Czy się uda? Zobaczymy.
Faktem jest, że indeksowanie już się rozpoczęło. Kilka minut po 20 ogłoszono frazę, a już chwilę później było zaindeksowanych w GOOGLE kilka stron na tę frazę, teraz stron takich jest już 10, a z każdą godziną niewątpliwie będą przybywać nowe.
Ja też próbuję swoich sił – w końcu slogan Ręce precz od Tybetu do czegoś zobowiązuje…
Mistrzostwa SEO 2008
W dniu dzisiejszym ruszają oficjalnie mistrzostwa SEO 2008 – konkurs dla pozycjonerów. To już kolejna szansa na sprawdzenie swoich umiejętności w rywalizacji z innymi pozycjonerami. Teoretycznie każdy startuje od zera, bo fraza konkursowa zostanie podana dzisiaj o 20:00, ale oczywiście o wszystkim zadecydują nie tylko umiejętności, ale i posiadane zaplecze. Oficjalna strona konkursu znajduje się pod adresem http://mistrz2k8.seopl.org/
Jak zdradzili organizatorzy konkursu na forum PIO fraza będzie brzmiała w stylu “pigmeje w …….” – zatem na wstępie zostanie wykluczona jakakolwiek inna konkurencja, a rywalizacja odbędzie się rzeczywiście między zainteresowanymi osobami.
Trzymam kciuki za wszystkich (najbardziej chyba za siebie, bo zdecydowałem się również wystartować w konkursie) i niech zaplecze będzie z Wami ;)
Plagiat – zakończenie sprawy – wypłata odszkodowania
Sprawa plagiatu można rzec, została już zakończona. Po tym jak usłyszałem, że szanse na zadośćuczynienie są stosunkowo niskie, postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce. Przede wszystkim przygotowałem odpowiednie pisemko – ba nawet całe pismo, bo było to ponad 5 stron do dyrekcji szkoły – tak, do dyrekcji szkoły, bo plagiatu (o czym do tej pory nie wspominałem) dopuściła się szkoła, w zasadzie wicedyrektor szkoły, który opublikował moje materiały z dopiskiem, że źródłem publikacji jest Internet, a on rzekomo dokonał opracowania.
Otóż po wysłaniu pisma do dyrekcji szkoły z propozycją ugody nie musiałem długo czekać na reakcję. Co prawda usłyszałem, że od szkoły jako instytucji nie dostanę nic, ani teraz ani w sądzie ale nauczyciel, który dopuścił się plagiatu może będzie chciał się “dogadać”, aby załatwić sprawę dla niego jak najmniej boleśnie. No i dostałem telefon. Z zaproponowanego przeze mnie odszkodowania 6000 zł, ostatecznie stanęło na 4500 zł i dzisiaj pieniądze te pojawiły się na moim koncie. Bólem jest tylko 19% podatku od tej kwoty, ale cóż poradzić…
Generalnie i tak nie jest źle. Dostałem odszkodowanie nie w najniższej kwocie i bez chodzenia po sądach. A z sądami niestety różnie mogłoby być – albo sprawa trochę po potrwała albo o wygranej niestety zostałoby zasądzone niskie odszkodowanie, a do kancelarii zapłacić by było trzeba niezależnie od rezultatu.
Cieszę się zatem, że zawalczyłem o swoje prawa – jak widać opłaciło się. Zatem jeśli i Ty wiesz, że ktoś kopiuje sporo treści od Ciebie (w moim przypadku skopiowano ok. ponad 100 stron formatu A4) powinieneś zawalczyć o swoje prawa – niestety wielu ludzi nie jest świadomych istnienia praw autorskich i jak widać przestępstw tego typu dopuszczają się również nauczyciele…
Pagerank update – kwiecień / maj 2008 – w końcu wzrosty w GOOGLE?
W dniu dzisiejszym miłe zaskoczenie – kolejny update pageranku w Google. Znowu jestem trochę zaskoczony, bo spodziewałem się update’u najwcześniej za około 2 tygodnie. O ile ostatnio były głównie spadki, tym razem jest trochę lepiej z tym tylko, że lepiej jest tylko dla młodych domen. Starsze i ważniejsze domeny stoją w miejscu mimo mocnego linkowania i wzrostu popularności, co zaowocowało również linkami naturalnymi. Może to jeszcze nie koniec i coś dla starszych domen ruszy się, chociaż po ostatnich doświadczeniach średnio chce mi się w to wierzyć. Dużym zaskoczeniem jest, że domeny niekoniecznie bardzo rozwinięte i mocno linkowane dostały nawet PR4.
Poniżej wycinek części zmian dla moich domen:
PR 3 -> PR 3
PR 4 -> PR 4
PR 2 -> PR 2 ( przed poprzednim updatem było 3)
PR 0 -> PR 1 (przed poprzednim updatem było 1, czyli powrót do wcześniejszego pageranku)
PR 0 -> PR 2 (przed poprzednim updatem było 2, czyli powrót do wcześniejszego pageranku)
PR N/A -> PR 1
PR N/A -> PR 1
PR N/A -> PR 4
PR N/A -> PR 3
PR N/A -> PR 2
PR N/A -> PR 1
Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że tym razem Google nie było już tak wstrzemięźliwe i mimo wszystko update wyszedł bardziej na + niż na -. Zastanawiające są dla mnie tylko dwie pierwsze domeny – obie mocno linkowane, a pagerank stoi w miejscu od poprzedniego update’u. Może następnym razem w końcu się ruszy.
Nie pozostaje nic innego jak patrzeć z nadzieją na kolejny update i linkować, tworzyć nowe strony i się rozwijać. Oby następnym razem też było tak ładnie…
Google – cenzor i zarządca wszystkich stron?
Jakiś czas temu pisałem o ostatnim update pageranku. O ile oczywiście sam pagerank jest wymysłem Google i Google może dowolnie decydować o jego wartości dla konkretnej strony, to Google nie ma prawa ingerować już w same strony www.
Niestety okazuje się, że Google zaczyna zbierać żniwa z elementów, które wcześniej miały być przydatne webmasterom i osobom zajmującym się pozycjonowaniem. Google stworzyło przecież różnego typu narzędzia – narzędzia dla webmasterów, darmowe statystyki, wreszcie pomagające zarabiać na swoich stronach reklamy Adsense. Wszystko było na początku pięknie – jedno konto Google i zebranie tam nawet setek stron, wszystko pod ręką, łatwe w zarządzeniu itd.
Jednak już teraz okazuje się, że nie jest to takie piękne. Pracownicy Google zaczynają wyłapywać w ten sposób strony zapleczowe i jeśli nie spodoba się im na przykład jedna czy dwie strony, poprzez Google Analytics, identyfikator Google Adsense czy też podpięcie wszystkich domen w jednym koncie Google są w stanie wyłapać grupy domen w jakiś sposób ze sobą powiązane. I teraz co? Leci już nie jedna, pięć czy dziesięć domen, ale kilkadziesiąt czy kilkaset.
Ja sam mimo początkowego korzystanie z większości Google bonusów, teraz zaczynam unikać ich stosowania i z tego co czytam, nie jestem już jedyny. Google poczuwa się do siły władczej do oceniania co jest dobre a co nie. Masz płatne linki na stronie? – dajemy Ci bana, filtr albo co najmniej spadek pageranku. Masz jedną – dwie domeny, które nam się nie spodobają? – zaraz sprawdzimy jakie inne domeny jeszcze masz i może też je poblokujemy?
Nie wiem jak Wy, ale ja zachowuję już coraz większą ostrożność, żeby potem nie płakać, że poleciało mi nagle kilkaset domen tak jak to ostatnio ktoś pisał na forum PIO.
katalogowanie.com.pl – nienawidzę spamu
Nienawidzę spamu. Zawsze denerwuje mnie gdy dostaję bzdurne maile, a dzisiaj wielce szanowna strona katalogowanie.com.pl postanowiła chyba obwieścić całemu światu swoje istnienie i przysłała mi spam zachęcający do rejestracji.
Początek maila:
From: System Adder <newsletter@katalogowanie.com.pl> X-Mailer: PHP-EMAIL,v2.0 (wmfwlr AT cogeco DOT ca) MIME-Version: 1.0 Content-Type: multipart/mixed; boundary="--c51530683e5a252660b00c020c77a071" X-o2-Trust: 2, 62 ----c51530683e5a252660b00c020c77a071 Content-Type: text/html; charset="iso-8859-1" Content-Transfer-Encoding: 8bit <span style="color: rgb(51, 51, 102); font-size: 150%;">Automatyczny System Pozycjonowania Stron</span><br /> <br /> Zauważyliśmy, że pozycjonują Państwo
Jak widać, wielce szanowni spamerzy nie potrafią jeszcze wysyłać odpowiednio maili i w treści pokazują się takie krzaczki – no ale cóż, nie każdy jest doskonały.
Idźmy dalej, w stopce (a raczej w czymś co stopką miało być) istnieje możliwość wypisania się z subskrypcji, z tym tylko, że link prowadzi do zupełnie innej domeny, a mianowicie www.web-tools.com.pl a tam celowo lub nie pokazuje się komunikat:
Parse error: parse error, unexpected T_IF in /srv/www/vhosts/web-tools.com.pl/httpdocs/emailer/unsub.php on line 10
Pod samą domeną www.web-tools.com.pl też nic nie ma.
To jest przykład jak profesjonalnie działają jeszcze niektóre firmy na naszym rynku. Nie dość, że puszczają spam, to jeszcze nie potrafią go przygotować. Nie dość że jest nieetycznie, to jeszcze nieprofesjonalnie. No cóż – nawet jeśli kiedyś bym trafił na wspomnianą stronę i miał z niej skorzystać, to teraz – haha – nie ma mowy. I co spamerzy, osiągnęliście swój cel??
Zaplecze – wpuszczenie trochę stron w świat
Ostatnio piszę trochę mniej – czemu? Dużo czytam i wyciągam wnioski. Jak do tej pory strony, które miałem to głównie czysta ładna i unikalna treść a jak widać GOOGLE to i tak nie zawsze pasuje (patrz ostatni update). Dlatego też szukam teraz nowych opcji na rozbudowę zaindeksowanych stron.
Po co? Sam się zawsze zastanawiałem po co innym te kopie wiki, dmozów i inne tego typu sprawy. Po ostatnich testach e-weblinka sprawa jest jasna – do systemów. 100 tys. punktów w e-weblinku dochodzi już do 400 zł, a mając trochę własnego zaplecza można zaoszczędzić, mieć punkty na pozycjonowanie klientów lub samemu puścić w ruch sprzedaż punktów, co przy nieco większym zapleczu też może dać przyzwoite pieniądze.
Zaczynam prace nad zdobyciem w końcu trochę site. Ale oprócz tego sam trochę treści na moich starych stronach dodaję, robię drobne rzeczy dla klientów, więc czasu jak zwykle niestety – za mało…
Plagiat – małe szanse na zadośćuczynienie
Niestety mail, którego otrzymałem z kancelarii nie spowodował już takiego mojego entuzjazmu, głównie dlatego, że była w nim sugestia jako że nic nie zarabiam na moich treściach, to ewentualne szanse na jakieś przyzwoite zadośćuczynienie są bardzo małe.
Poza tym koszt dla kancelarii to ponad 2000 zł (pewnie netto) + % od wygranej. O ile pieniądze wstępne rozumiem, to nie rozumiem dlaczego kancelaria miałaby zarabiać jeszcze dodatkowy procent od otrzymanego przeze mnie zadośćuczynienia? Dodatkowo, nie wiadomo ile by to miało być ostatecznie procent – może 70? :P
Fakt faktem, że sprawa wygląda nieco mniej ciekawie, ale póki co nadal zachowuję zimną krew. Mam zamiar samemu spróbować odpowiednio zadziała, ale jeszcze nie teraz – za jakieś 2 tygodnie pójdzie ładne pisemko do plagiatora z propozycją ugody, a wtedy … wszystko się może zdarzyć.
Plagiat – pierwsza poważna rozmowa z adwokatem
W czwartek byłem w końcu na pierwszym sensownym spotkaniu z adwokatem. Jako że sprawa jest dosyć nietypowa, wszystko skończyło się na wymianie pomysłów na rozwiązanie i różnych rozważaniach, na razie czysto teoretycznych. Cała sprawa wymaga konsultacji jeszcze z innymi osobami i poczytania trochę na temat takich spraw przez panią, z którą miałem przyjemność rozmawiać.
W przyszłym tygodniu czekam na e-mail (tak – email! ) z jakąś szacunkową wyceną kosztów całej sprawy i proponowanymi krokami w sprawie załatwienia sprawy plagiatu. Dowiem się też być może wtedy, ile realnie mógłbym dostać odszkodowania, gdybym wygrał sprawę. Jeśli się zdecyduję, chciałbym żeby całe koszty zamknęły się w 3-4 tysiącach, ale może się okazać, że tyle będą kosztować same ekspertyzy.
No ale nic – nie ubiegajmy faktów. Sprawa idzie póki co powoli, ale cały czas do przodu. Może w końcu pojawią się jakieś konkrety a wtedy mój ty kochany plagiatorze – bój się, oj bój.
