katalogowanie.com.pl – nienawidzę spamu

Nienawidzę spamu. Zawsze denerwuje mnie gdy dostaję bzdurne maile, a dzisiaj wielce szanowna strona katalogowanie.com.pl postanowiła chyba obwieścić całemu światu swoje istnienie i przysłała mi spam zachęcający do rejestracji.

Początek maila:

From: System Adder <newsletter@katalogowanie.com.pl>
X-Mailer: PHP-EMAIL,v2.0 (wmfwlr AT cogeco DOT ca)

MIME-Version: 1.0

Content-Type: multipart/mixed; boundary="--c51530683e5a252660b00c020c77a071"

X-o2-Trust: 2, 62

----c51530683e5a252660b00c020c77a071

Content-Type: text/html; charset="iso-8859-1"

Content-Transfer-Encoding: 8bit

<span style="color: rgb(51, 51, 102); font-size: 150%;">Automatyczny System Pozycjonowania Stron</span><br /> <br /> Zauważyliśmy, że pozycjonują Państwo

Jak widać, wielce szanowni spamerzy nie potrafią jeszcze wysyłać odpowiednio maili i w treści pokazują się takie krzaczki – no ale cóż, nie każdy jest doskonały.

Idźmy dalej, w stopce (a raczej w czymś co stopką miało być) istnieje możliwość wypisania się z subskrypcji, z tym tylko, że link prowadzi do zupełnie innej domeny, a mianowicie www.web-tools.com.pl a tam celowo lub nie pokazuje się komunikat:
Parse error: parse error, unexpected T_IF in /srv/www/vhosts/web-tools.com.pl/httpdocs/emailer/unsub.php on line 10

Pod samą domeną www.web-tools.com.pl też nic nie ma.

To jest przykład jak profesjonalnie działają jeszcze niektóre firmy na naszym rynku. Nie dość, że puszczają spam, to jeszcze nie potrafią go przygotować. Nie dość że jest nieetycznie, to jeszcze nieprofesjonalnie. No cóż – nawet jeśli kiedyś bym trafił na wspomnianą stronę i miał z niej skorzystać, to teraz – haha – nie ma mowy. I co spamerzy, osiągnęliście swój cel??

Zaplecze – wpuszczenie trochę stron w świat

Ostatnio piszę trochę mniej – czemu? Dużo czytam i wyciągam wnioski. Jak do tej pory strony, które miałem to głównie czysta ładna i unikalna treść a jak widać GOOGLE to i tak nie zawsze pasuje (patrz ostatni update). Dlatego też szukam teraz nowych opcji na rozbudowę zaindeksowanych stron.

Po co? Sam się zawsze zastanawiałem po co innym te kopie wiki, dmozów i inne tego typu sprawy. Po ostatnich testach e-weblinka sprawa jest jasna – do systemów. 100 tys. punktów w e-weblinku dochodzi już do 400 zł, a mając trochę własnego zaplecza można zaoszczędzić, mieć punkty na pozycjonowanie klientów lub samemu puścić w ruch sprzedaż punktów, co przy nieco większym zapleczu też może dać przyzwoite pieniądze.

Zaczynam prace nad zdobyciem w końcu trochę site. Ale oprócz tego sam trochę treści na moich starych stronach dodaję, robię drobne rzeczy dla klientów, więc czasu jak zwykle niestety – za mało…

Plagiat – małe szanse na zadośćuczynienie

Niestety mail, którego otrzymałem z kancelarii nie spowodował już takiego mojego entuzjazmu, głównie dlatego, że była w nim sugestia jako że nic nie zarabiam na moich treściach, to ewentualne szanse na jakieś przyzwoite zadośćuczynienie są bardzo małe.

Poza tym koszt dla kancelarii to ponad 2000 zł (pewnie netto) + % od wygranej. O ile pieniądze wstępne rozumiem, to nie rozumiem dlaczego kancelaria miałaby zarabiać jeszcze dodatkowy procent od otrzymanego przeze mnie zadośćuczynienia? Dodatkowo, nie wiadomo ile by to miało być ostatecznie procent – może 70? :P

Fakt faktem, że sprawa wygląda nieco mniej ciekawie, ale póki co nadal zachowuję zimną krew. Mam zamiar samemu spróbować odpowiednio zadziała, ale jeszcze nie teraz – za jakieś 2 tygodnie pójdzie ładne pisemko do plagiatora z propozycją ugody, a wtedy … wszystko się może zdarzyć.

Plagiat – pierwsza poważna rozmowa z adwokatem

W czwartek byłem w końcu na pierwszym sensownym spotkaniu z adwokatem. Jako że sprawa jest dosyć nietypowa, wszystko skończyło się na wymianie pomysłów na rozwiązanie i różnych rozważaniach, na razie czysto teoretycznych. Cała sprawa wymaga konsultacji jeszcze z innymi osobami i poczytania trochę na temat takich spraw przez panią, z którą miałem przyjemność rozmawiać.

W przyszłym tygodniu czekam na e-mail (tak  – email! )  z jakąś szacunkową wyceną kosztów całej sprawy i proponowanymi krokami w sprawie załatwienia sprawy plagiatu. Dowiem się też być może wtedy, ile realnie mógłbym dostać odszkodowania, gdybym wygrał sprawę. Jeśli się zdecyduję, chciałbym żeby całe koszty zamknęły się w 3-4 tysiącach, ale może się okazać, że tyle będą kosztować same ekspertyzy.

No ale nic – nie ubiegajmy faktów. Sprawa idzie póki co powoli, ale cały czas do przodu. Może w końcu pojawią się jakieś konkrety a wtedy mój ty kochany plagiatorze – bój się, oj bój.

Pierwsze rezultaty systemów linkujących

Muszę przyznać, że już na początku liczyłem na spore wzrosty pozycji w systemach linkujących, ale przez pierwsze dni nie widząc żadnych rezultatów zacząłem wątpić, że ujrzę spore wzrosty.

A jednak. Już po pierwszych 5-6 dniach zobaczyłem naprawdę imponujące wzrosty. Na niektóre prostsze frazy skoczyłem np. z pozycji 2-3 na pozycje pierwszą, na frazy, w których nie byłem nawet w top400, wskoczyłem na pierwsze miejsce, ale najbardziej spektakularne wzrosty odnotowałem dla fraz najtrudniejszych.

Dzięki e-weblinkowi i seo.net.pl dla trudnych fraz zaliczyłem wzrost o ponad 200 pozycji dla najtrudniejszych fraz, dla nieco łatwiejszych wskoczyłem do top20 czy nawet top10.

Wnioski są proste – mimo, że strona może posiadać naprawdę dobrą i zoptymalizowaną treść, przyjazne URLe, dobre metatagi itp.  to na pewnym etapie dla najtrudniejszych fraz nic nie zastąpi naprawdę dobrego linkowania. Tak było w moim przypadku – mimo że strona ma naprawdę bogatą tematyczną treść każdej podstrony, to była znaczniej dalej od konkurencji. Po wrzuceniu tej strony do systemów strona poszła mocno w górę. Jednak trzeba zwrócić uwagę, że strona, na którą wrzuciłem sporo linków, ma już niemały pagerank, kilka tysięcy linków w sieci i gdyby nie to, tak duży przyrost mógłby skończyć się szybko filtrem albo nawet banem.

Co teraz? Teraz zmieniam ustawienia linków, żeby sprawdzić jak dużo punktów jest potrzebnych na wskoczenie na najmocniejsze frazy do top10, maksymalnie top20. Jeśli to nie pomoże, rozważam również zakupienie większej ilości punktów w kolejnym miesiącu, żeby sprawdzić, czy dojście tak wysoko za pomocą systemu jest rzeczywiście możliwe czy może też w pewnym momencie pojawia się bariera i potrzebne są już inne mocne linki.

Testy systemów linkujących. E-weblink i seo.net.pl

Już ostatnio miałem wziąć się za testy systemów linkujących, ale jakoś brakowało czasu. Do tej pory korzystałem w sumie wyłącznie z dodawarek, optymalizacji kodu i w dużej mierze ręcznego katalogowania. Dlatego też jak tylko dostałem zaległy przelew od mojego klienta, stwierdziłem, że najwyższa pora zacząć działać.

Jak na razie nie dysponuję zapleczem z dużą ilością stron, więc wykupiłem punkty w systemach e-weblink i seo.net.pl. Puściłem kampanie na sporo linków, z czego około połowa poszła na jedną stronę i zobaczę wkrótce co z tego wyjdzie. Mam nadzieję, że nie powpadam w żadne filtry – wierzę, że domena roczna średnio mocno linkowana wytrzyma wymysły google a nadaniu jakichś filtrów.

Jako że dzisiaj dopiero co strony wpuściłem do systemu wyników naturalnie nie widać, ale już jestem bardzo ciekawy co wkróte ujrzę. Już ostatnio miałem okazję widzieć rezultaty dopalenia mocnej strony e-weblinkiem i byłem pod wrażeniem wzrostu i w zasadzie tempa tego wzrostu.

Mam nadzieję, że dla moich stron obejrzę podobne efekty – trochę $ w sumie na to poszło, a że strony wrzucone do systemu tylko moje, to tym bardziej liczę na rezultaty (nikt inwestycji nie zwróci). Pozostaje czekać i obserwować zmiany. A jako że mam własny system monitorujący pozycje, to ewentualne wzrosty/spadki powinno się dać łatwo zauważyć i może wkrótce będę wiedzieć, jak bardzo takie systemy są przydatne dla pozycjonowania.

Plagiat – umówienie na spotkanie z adwokatem

Wczoraj w końcu zabrałem się za kontynuację wątku z plagiatem – zadzwoniłem do kancelarii prawnej. Niestety nie było adwokata, ale dzisiaj do mnie oddzwoniono. Po rozmowie telefonicznej trochę mi lepiej – co prawda zapłacę za poradę prawną, ale w końcu czegoś się dowiem. Poza tym pani adwokat, z którą miałem okazję porozmawiać, wydawała się w miarę dobrze zorientowana w tematyce (w końcu w tym się specjalizuje ;) ), więc liczę, że wkrótce dowiem się czegoś więcej.

Zastanawiam się póki co, co mogę zyskać na tej całej sprawie – poza utarciem nosa plagiatorowi i czy to wszystko się opłaci. Ale już wkrótce zobaczymy – spotkanie mam umówione na czwartek. Trzeba czekać…

Optymalizacja stron www – czy warto?

Obserwując strony www mam wrażenie, że wiedza nie tylko programistów, ale często pozycjonerów o optymalizacji jest delikatnie mówiąc kiepska. Często natrafiam na strony, które zostały zrobione ledwo miesiąc temu lub nawet były już przez “kogoś” pozycjonowane (oczywiście bez efektów) i wtedy właściciel strony zgłasza się do mnie. I co? Często mówię – trzeba przebudować stronę…

Nie ma co się dziwić  – wielu potencjalnych klientów zacznie szukać wtedy jakiegoś innego pozycjonera, co nie powie, że strony trzeba ruszać. Ale cóż – ja taki nie jestem. Dlaczego? Staram się nie wciskać klientom chłamu – wszystko to co robię, staram się robić jak najlepiej – nie powiem, że strona jest zoptymalizowana, skoro nie jest…

W zasadzie optymalizacja strony www jest bardzo prosta. Wystarczy kilka podstawowych kroków:

- przyjazne adresy URL
- możliwość ustawiania metatagów dla danej podstrony
- zbudowanie strony nie we frontpage’u, czyli minimalnie rozsądna struktura strony

Mając tylko tyle, albo aż tyle można przystąpić do wszystkich dodatkowych zabiegów – nasycenia treści słowami kluczowymi, zastosowania odpowiednich tagów.

Czy programiści naprawdę nie potrafią oprogramować strony, żeby była chociaż w ten sposób zoptymalizowana? Czy to takie trudne?

Z doświadczenia wiem, że przyjazne adresy URL, dobre metatagi i odpowiednia struktura witryny, nawet w przypadku mizernej jakości treści, potrafią dać naprawdę dobre rezultaty – wszyscy kupują linki za ciężkie pieniądze, tylko po co? Wiele efektów można osiągnąć przez optymalizację strony, ale oczywiście na pewnym etapie mocne linkowanie jest już jedynym czynnikiem, który podniesie stronę.

Apeluję zatem do Was kochani programiści – nauczcie się w końcu mod_rewrite, wiedzcie, że jeden opis meta nie wystarczy dla wszystkich podstron, a naprawdę będzie o niebo lepiej. Dodatkowo – jak powiecie klientowi, że strona jest przygotowana na potrzeby pozycjonowania, może zarobicie dodatkowo kilkaset złotych, a jak już opanujecie tę “skomplikowaną” sztukę będziecie się dziwić, że wcześniej tego nie robiliście…

Stawianie zaplecza – kolejna strona – zaplecze tematyczne

Zmobilizowałem się dzisiaj do uruchomienia kolejnej zapleczowej strony. Samo działanie strony mam oparte na prostym CMSie mojego autorstwa (panelu niestety jeszcze nie miałem czasu zrobić). W każdym razie dzięki temu stronę mogę dość szybko utworzyć, w zasadzie w kilku krokach…

1) przeróbka layoutu – jakaś grafika, style
2) napisanie kilku artykułów w bazie (póki co phpmyadmin)
3) podłączenie menu do artykułów
4) upload na serwer – dodanie analytics

Utworzenie samej strony o nowym wyglądzie, rozplanowanie linków i fraz to kwestia kilku godzin. Zazwyczaj odpalam najpierw stronę z kilkoma podstronami, ale sama treść znajduje się tam gdzie zdążę (zazwyczaj na głównej), a resztę dorabiam w następnych dniach. Dzięki temu strona zaczyna się już indeksować (mapa do google oczywiście wysłana), a w międzyczasie na stronie pojawia się treść i kolejne podstrony – tym razem będzie około 15 podstron.

Jak na razie będę stawiać na tego typu strony – dosłownie kilka podstron o podobnej tematyce – każda podstrona stargetowana na konkretne frazy – da to na początek trochę ruchu, a dzięki temu, że dana strona będzie tematyczna, będzie można ją w przyszłości wykorzystać do linkowania docelowych stron. Dobrze robię? To się okaże za jakiś czas…

Zaplecze pozycjonera – zaplecze na pozycjonowanie

Nie wiem jak wygląda zaplecze przeciętnego polskiego pozycjonera – podejrzewam, że jest to około kilkudziesięciu domen, na których znajdują się w większości qlweby, o które tak naprawdę niewiele osób dba. Od jakiegoś czasu sam rozpocząłem prace nad własnym zapleczem – do tej pory z racji tego, że zajmowałem się głównie programowaniem było raczej mało czasu na programowanie czegoś dla siebie. Teraz sytuacja nieco się zmieniła.

Moje zaplecze to tak naprawdę póki co minizaplecze. Na ten moment posiadam kilkanaście stron – jedne po kilkadziesiąt/kilkaset podstron, ile zaledwie po kilka – większość to autorskie skrypty/strony, które stworzyłem samemu, od jakiegoś czasu przybywają również blogi stawiane na wordpressie, ale już wkrótce napiszę pewnie kolejne skrypty.

W tym momencie mam 3 hostingi – jak na razie moje zaplecze jest na nich bardzo nierównomiernie rozłożone, ale z racji, że ostatnio zakupiłem kolejnych kilkanaście domen, mam ambitne plany zmienić wkrótce ten stan rzeczy. Jak na razie nie ma szans na to, że 1 domena = 1 hosting, nawet 5 domen = 1 hosting to jak na razie dla mnie za dużo,  ale moje inwestycje zarówno czasowe, jak i finansowe na rozwój moich stron wzrastają. Już nie raz przekonałem się, że warto inwestować w domeny (najlepszym przykładem jest strona mojego portfolio, którego początkowym założeniem nie było naganianie klientów), bo taka inwestycja w taki czy inny sposób powinna się w miarę szybko zwrócić.

Mam różne pomysły – gorzej z ich realizacją, bo czasu zawsze jest za mało, ale wszystko jak na razie zmierza w dobrym kierunku.