Pierwsze rezultaty systemów linkujących
Muszę przyznać, że już na początku liczyłem na spore wzrosty pozycji w systemach linkujących, ale przez pierwsze dni nie widząc żadnych rezultatów zacząłem wątpić, że ujrzę spore wzrosty.
A jednak. Już po pierwszych 5-6 dniach zobaczyłem naprawdę imponujące wzrosty. Na niektóre prostsze frazy skoczyłem np. z pozycji 2-3 na pozycje pierwszą, na frazy, w których nie byłem nawet w top400, wskoczyłem na pierwsze miejsce, ale najbardziej spektakularne wzrosty odnotowałem dla fraz najtrudniejszych.
Dzięki e-weblinkowi i seo.net.pl dla trudnych fraz zaliczyłem wzrost o ponad 200 pozycji dla najtrudniejszych fraz, dla nieco łatwiejszych wskoczyłem do top20 czy nawet top10.
Wnioski są proste – mimo, że strona może posiadać naprawdę dobrą i zoptymalizowaną treść, przyjazne URLe, dobre metatagi itp. to na pewnym etapie dla najtrudniejszych fraz nic nie zastąpi naprawdę dobrego linkowania. Tak było w moim przypadku – mimo że strona ma naprawdę bogatą tematyczną treść każdej podstrony, to była znaczniej dalej od konkurencji. Po wrzuceniu tej strony do systemów strona poszła mocno w górę. Jednak trzeba zwrócić uwagę, że strona, na którą wrzuciłem sporo linków, ma już niemały pagerank, kilka tysięcy linków w sieci i gdyby nie to, tak duży przyrost mógłby skończyć się szybko filtrem albo nawet banem.
Co teraz? Teraz zmieniam ustawienia linków, żeby sprawdzić jak dużo punktów jest potrzebnych na wskoczenie na najmocniejsze frazy do top10, maksymalnie top20. Jeśli to nie pomoże, rozważam również zakupienie większej ilości punktów w kolejnym miesiącu, żeby sprawdzić, czy dojście tak wysoko za pomocą systemu jest rzeczywiście możliwe czy może też w pewnym momencie pojawia się bariera i potrzebne są już inne mocne linki.
Testy systemów linkujących. E-weblink i seo.net.pl
Już ostatnio miałem wziąć się za testy systemów linkujących, ale jakoś brakowało czasu. Do tej pory korzystałem w sumie wyłącznie z dodawarek, optymalizacji kodu i w dużej mierze ręcznego katalogowania. Dlatego też jak tylko dostałem zaległy przelew od mojego klienta, stwierdziłem, że najwyższa pora zacząć działać.
Jak na razie nie dysponuję zapleczem z dużą ilością stron, więc wykupiłem punkty w systemach e-weblink i seo.net.pl. Puściłem kampanie na sporo linków, z czego około połowa poszła na jedną stronę i zobaczę wkrótce co z tego wyjdzie. Mam nadzieję, że nie powpadam w żadne filtry – wierzę, że domena roczna średnio mocno linkowana wytrzyma wymysły google a nadaniu jakichś filtrów.
Jako że dzisiaj dopiero co strony wpuściłem do systemu wyników naturalnie nie widać, ale już jestem bardzo ciekawy co wkróte ujrzę. Już ostatnio miałem okazję widzieć rezultaty dopalenia mocnej strony e-weblinkiem i byłem pod wrażeniem wzrostu i w zasadzie tempa tego wzrostu.
Mam nadzieję, że dla moich stron obejrzę podobne efekty – trochę $ w sumie na to poszło, a że strony wrzucone do systemu tylko moje, to tym bardziej liczę na rezultaty (nikt inwestycji nie zwróci). Pozostaje czekać i obserwować zmiany. A jako że mam własny system monitorujący pozycje, to ewentualne wzrosty/spadki powinno się dać łatwo zauważyć i może wkrótce będę wiedzieć, jak bardzo takie systemy są przydatne dla pozycjonowania.
Plagiat – umówienie na spotkanie z adwokatem
Wczoraj w końcu zabrałem się za kontynuację wątku z plagiatem – zadzwoniłem do kancelarii prawnej. Niestety nie było adwokata, ale dzisiaj do mnie oddzwoniono. Po rozmowie telefonicznej trochę mi lepiej – co prawda zapłacę za poradę prawną, ale w końcu czegoś się dowiem. Poza tym pani adwokat, z którą miałem okazję porozmawiać, wydawała się w miarę dobrze zorientowana w tematyce (w końcu w tym się specjalizuje ;) ), więc liczę, że wkrótce dowiem się czegoś więcej.
Zastanawiam się póki co, co mogę zyskać na tej całej sprawie – poza utarciem nosa plagiatorowi i czy to wszystko się opłaci. Ale już wkrótce zobaczymy – spotkanie mam umówione na czwartek. Trzeba czekać…
Optymalizacja stron www – czy warto?
Obserwując strony www mam wrażenie, że wiedza nie tylko programistów, ale często pozycjonerów o optymalizacji jest delikatnie mówiąc kiepska. Często natrafiam na strony, które zostały zrobione ledwo miesiąc temu lub nawet były już przez “kogoś” pozycjonowane (oczywiście bez efektów) i wtedy właściciel strony zgłasza się do mnie. I co? Często mówię – trzeba przebudować stronę…
Nie ma co się dziwić – wielu potencjalnych klientów zacznie szukać wtedy jakiegoś innego pozycjonera, co nie powie, że strony trzeba ruszać. Ale cóż – ja taki nie jestem. Dlaczego? Staram się nie wciskać klientom chłamu – wszystko to co robię, staram się robić jak najlepiej – nie powiem, że strona jest zoptymalizowana, skoro nie jest…
W zasadzie optymalizacja strony www jest bardzo prosta. Wystarczy kilka podstawowych kroków:
- przyjazne adresy URL
- możliwość ustawiania metatagów dla danej podstrony
- zbudowanie strony nie we frontpage’u, czyli minimalnie rozsądna struktura strony
Mając tylko tyle, albo aż tyle można przystąpić do wszystkich dodatkowych zabiegów – nasycenia treści słowami kluczowymi, zastosowania odpowiednich tagów.
Czy programiści naprawdę nie potrafią oprogramować strony, żeby była chociaż w ten sposób zoptymalizowana? Czy to takie trudne?
Z doświadczenia wiem, że przyjazne adresy URL, dobre metatagi i odpowiednia struktura witryny, nawet w przypadku mizernej jakości treści, potrafią dać naprawdę dobre rezultaty – wszyscy kupują linki za ciężkie pieniądze, tylko po co? Wiele efektów można osiągnąć przez optymalizację strony, ale oczywiście na pewnym etapie mocne linkowanie jest już jedynym czynnikiem, który podniesie stronę.
Apeluję zatem do Was kochani programiści – nauczcie się w końcu mod_rewrite, wiedzcie, że jeden opis meta nie wystarczy dla wszystkich podstron, a naprawdę będzie o niebo lepiej. Dodatkowo – jak powiecie klientowi, że strona jest przygotowana na potrzeby pozycjonowania, może zarobicie dodatkowo kilkaset złotych, a jak już opanujecie tę “skomplikowaną” sztukę będziecie się dziwić, że wcześniej tego nie robiliście…
Stawianie zaplecza – kolejna strona – zaplecze tematyczne
Zmobilizowałem się dzisiaj do uruchomienia kolejnej zapleczowej strony. Samo działanie strony mam oparte na prostym CMSie mojego autorstwa (panelu niestety jeszcze nie miałem czasu zrobić). W każdym razie dzięki temu stronę mogę dość szybko utworzyć, w zasadzie w kilku krokach…
1) przeróbka layoutu – jakaś grafika, style
2) napisanie kilku artykułów w bazie (póki co phpmyadmin)
3) podłączenie menu do artykułów
4) upload na serwer – dodanie analytics
Utworzenie samej strony o nowym wyglądzie, rozplanowanie linków i fraz to kwestia kilku godzin. Zazwyczaj odpalam najpierw stronę z kilkoma podstronami, ale sama treść znajduje się tam gdzie zdążę (zazwyczaj na głównej), a resztę dorabiam w następnych dniach. Dzięki temu strona zaczyna się już indeksować (mapa do google oczywiście wysłana), a w międzyczasie na stronie pojawia się treść i kolejne podstrony – tym razem będzie około 15 podstron.
Jak na razie będę stawiać na tego typu strony – dosłownie kilka podstron o podobnej tematyce – każda podstrona stargetowana na konkretne frazy – da to na początek trochę ruchu, a dzięki temu, że dana strona będzie tematyczna, będzie można ją w przyszłości wykorzystać do linkowania docelowych stron. Dobrze robię? To się okaże za jakiś czas…
Zaplecze pozycjonera – zaplecze na pozycjonowanie
Nie wiem jak wygląda zaplecze przeciętnego polskiego pozycjonera – podejrzewam, że jest to około kilkudziesięciu domen, na których znajdują się w większości qlweby, o które tak naprawdę niewiele osób dba. Od jakiegoś czasu sam rozpocząłem prace nad własnym zapleczem – do tej pory z racji tego, że zajmowałem się głównie programowaniem było raczej mało czasu na programowanie czegoś dla siebie. Teraz sytuacja nieco się zmieniła.
Moje zaplecze to tak naprawdę póki co minizaplecze. Na ten moment posiadam kilkanaście stron – jedne po kilkadziesiąt/kilkaset podstron, ile zaledwie po kilka – większość to autorskie skrypty/strony, które stworzyłem samemu, od jakiegoś czasu przybywają również blogi stawiane na wordpressie, ale już wkrótce napiszę pewnie kolejne skrypty.
W tym momencie mam 3 hostingi – jak na razie moje zaplecze jest na nich bardzo nierównomiernie rozłożone, ale z racji, że ostatnio zakupiłem kolejnych kilkanaście domen, mam ambitne plany zmienić wkrótce ten stan rzeczy. Jak na razie nie ma szans na to, że 1 domena = 1 hosting, nawet 5 domen = 1 hosting to jak na razie dla mnie za dużo, ale moje inwestycje zarówno czasowe, jak i finansowe na rozwój moich stron wzrastają. Już nie raz przekonałem się, że warto inwestować w domeny (najlepszym przykładem jest strona mojego portfolio, którego początkowym założeniem nie było naganianie klientów), bo taka inwestycja w taki czy inny sposób powinna się w miarę szybko zwrócić.
Mam różne pomysły – gorzej z ich realizacją, bo czasu zawsze jest za mało, ale wszystko jak na razie zmierza w dobrym kierunku.
Pagerank update – marzec 2008 – kolejna Google parodia?
W dniu dzisiejszym dostałem maila z informacją, że ktoś u kogo trzymam linka dostał wyższy pagerank. Po chwili od razu byłem na forum PIO i już wiedziałem że update PR stał się faktem. Zaskoczyło mnie to dość mocno, bo poprzedni update był dość niedawno i raczej kolejnego spodziewałem się dopiero za około 2 miesiące.
Niestety w moim przypadku strony albo spadły albo stoją bez zmian:
PR 3 -> PR 3
PR 4 -> PR 4
PR 3 -> PR 2
PR 2 -> PR 0
PR 0 -> PR 0 (przed poprzednim updatem było 2)
PR N/A -> PR 0
PR N/A -> PR 0
PR 1 -> PR 0 (w ostatnim update dostałem PR 1)
PR N/A -> PR 0
PR N/A -> PR 0
Tak zmiany mają się dla moich stron. Śmiem twierdzić, że pagerank staje się po prostu bezwartościowym wskaźnikiem i nie świadczy już w żaden sposób o jakości strony. Moje strony zaliczyły raczej spadki niż wzrosty, a niektóre z nich są bardzo wartościowe. Skąd zatem spadek pagerank zarówno dla takiej wartościowej strony, jak i podstron? Ciężko stwierdzić – treść unikalna, linków wychodzących stosunkowo niewiele, a przychodzących coraz więcej – po prostu algorytm Pagerank już chyba sfixował do reszty ;)
Najbardziej wkurzające jest to, że mało wartościowe pod względem treści strony klientów, znowu otrzymały wzrosty – strony linkowane od ok. 5 miesięcy mają pagerank 4,3, podstrony też mają takie pageranki, tylko z moimi stronami coś nie tak ;) Może to dlatego, że strony klientów bardziej leżą mi na sercu, bo widzę comiesięczne $ na koncie? Pewnie coś w tym jest, ale świadczy to tylko o tym, że Google coraz gorzej radzi z odróżnianiem wartościowej treści od spamu. A najlepiej świadczy o tym to, że najbardziej wartościowe forum pozycjonowaniu PIO, po obecnym update PR dostało pagerank 0 !
Plagiat – wizyta u adwokata
Wczoraj zebrałem się i poszedłem do adwokata w sprawie plagiatu. Wziąłem teksty moje i plagiatora, spisałem listę pytań i co? I nic – niewiele się dowiedziałem. Miały to być darmowe porady prawne, ale ostatecznie okazało się, że musiałbym chyba być żebrakiem, żeby usłyszeć coś konkretnego.
Z krótkotrwałej rozmowy niewiele wynikło – generalnie usłyszałem, że może nie być łatwo, że potrzebni będą eksperci do porównania tekstu itd. itp. ale żadnych wskazówek co dalej robić nie otrzymałem.
No cóż – chyba wybiorę się do jakiegoś prawnika odpłatnie – może wtedy otrzymam jakieś konkretniejsze informacje jak rozwiązać sprawę…
Plagiat – opinie i wstępne pierwsze kroki
W dniu dzisiejszym pokusiłem się o wydruk fragmentów mojego contentu i contentu osoby, która w moim mniemaniu dokonała plagiatu. Spośród kilku/kilkunastu stron zaznaczyłem markerem dokonane zmiany. Poza zmianami form osobowych i bardziej formalnym językiem i dodatkowo usunięciem niektórych fragmentów mojego tekstu, content pozostał niezmieniony. W ostatecznym rachunku, jeśli brać wszystko pod uwagę, podobieństwo wynosi na oko 70-80%.
Już jutro zamierzam odwiedzić jakąś kancelarię w tej sprawie i dowiedzieć się, co mam zrobić, jakie mam szanse na wygraną, czego się mogę domagać itd. W końcu warto wiedzieć co można zyskać i jakie się ma szanse, zanim zacznie się zabawę w zgłoszenie przestępstwa.
Oczywiście większość mojej rodziny od razu pogrzebała sensowność jakiegokolwiek załatwiania drogą formalną sprawy – bo przecież szkoda nerwów, pieniędzy itd. Najlepszy był argument, że mogłem przecież nie publikować mojego contentu w Internecie… Trochę ten brak poparcia nie pomaga, ale cóż – zobaczymy jutro co specjalista powie (o ile coś powie i o ile uda mi się jutro do niego dotrzeć).
Katalog ONETu – ilość wpisów w katalogu serwisu ONET
Nie wiem czy wiecie, ale nie w każdym katalogu możecie mieć dowolną ilość stron. Okazuje się że na przykład w takim katalogu ONETu pojawia się problem zwłaszcza gdy … na dwóch stronach macie podany ten sam kontakt do swojej firmy.
Na moim przykładzie – w katalogu miałem stronę firmową, chciałem dodać moją stronę prywatną, która jest moim CV, portfolio itd. Jako, że wielu klientów trafia do mnie również przez stronę prywatną, w dziale kontakt umieściłem dodatkową informacje firmowe i co? I okazuje się, że to już jest traktowane jako w zasadzie kopia i przez katalog ONETu nie ma to szansy przejść.
Jak dla mnie zachowanie bardzo dziwne, tym bardziej, że treść mojej strony prywatnej jest zupełnie inna niż mojej strony firmowej – co prawda tak to właśnie wytłumaczyłem, ale niestety chyba nie przeszło i mojej strony prywatnej w katalogu nie będzie.
W każdym razie, jak widać, pracuję nad dodawaniem najważniejszych moich stron do najbardziej popularnych katalogów, aktualizacją opisów itd. – czas wyjść jeszcze bardziej na powierzchnię ;)
