Wybór hostingu – ciężka sprawa. Hosting na zaplecze
Zapomniałem jeszcze nadmienić jak ciężko było uruchomić mojego bloga w dniu wczorajszym. Po znalezieniu dosyć ładnego themu postanowiłem, że czas wykupić nowy hosting. Mam już hosting w IQ.PL, mam też już w Neteasy. Nadszedł czas na zakup kolejnego, stosunkowo taniego hostingu (w okolicach do 10 zł miesięcznie).
Zacząłem zatem dziarsko przeszukiwać Internet, żeby znaleźć kolejny hosting, który sprostałby moim oczekiwaniom i w tym wypadku, również budżetowi i stał się domem dla tego bloga. Odwiedziłem również forum WHT szukając opinii, narzekań itp. Po jakimś czasie zdecydowałem się na firmę INSANE – hosting miał być dodatkowo w promocji, więc w ogóle super. Nie przejąłem się informacją na stronie głównej o atakach DOS i kilkoma narzekaniami na forum WHT – po prostu stwierdziłem, że spróbuję.
Ku mojemu zdziwieniu i złożeniu zamówienia (oczywiście na początku bez płatności) otrzymałem maila, że promocja się już skończyła. Zacisnąłem zęby i złożyłem zamówienie na konto niepromocyjne, licząc, że dosłownie za kilka minut będę mógł cieszyć się już nowym hostingiem. Nic bardziej mylnego – co prawda było już po 21, ale do północy nic nie przyszło. Rankiem pobiegłem do komputera sprawdzić – a nuż może jest mail aktywacyjny, a tu niestety nadal nic – z hostingu nici. Cały dzień przepracowałem licząc, że po skończeniu pracy (tak tak – pracuję i to na cały etat), czyli w okolicach 16 hosting już ruszy. A tu nic, więc wysłałem mail z przypomnieniem. Odpowiedzi znowu nie było, więc tchnięty przeczuciem wszedłem na stronę INSANE.PL – a tu co? Zupełnie nic – strona nie działała i to przez dość długi czas – pomyślałem, że ich zaDOSowali zupełnie, więc przystąpiłem do kolejnych poszukiwań.
Poszukiwania nie były łatwe i proste – niby hostingu cała masa, ale tu się okazuje, że jeden hosting to firma 1-osoba, drugi jest, a po miesiącu już nie działa itp. Poczytałem porządnie WHT i poszukałem w Internecie. Ostatecznie zdecydowałem się na hosting linuxpl.com – mam nadzieję, że żałować nie będę i że strony będą działać jak trzeba.
Tak czy siak – w ostatnim czasie nabyłem jakieś 10 nowych domen. Zrobiłem sobie założenie stawianie w końcu własnego zaplecza – co prawda super to ono pewnie nie będzie, ale cóż począć – pracując na cały etat, ciężko coś wyskrobać, a do etatu od czasu do czasu też wypada coś dorobić.
Tak czy siak – hosting jest, za jakiś czas będę kupować następny i wtedy znowu zaczną się schody. No nic, ale nie ma co uprzedzać faktów – na razie działa i niech tak zostanie
Plagiat jednej z moich stron – kradzież contentu ze strony
W dniu wczorajszym przez zupełny przypadek znalazłem skradziony z mojej strony content. Jak widać nie każdy słyszał o prawach autorskich i chyba nie każdy wie, że pod czyimś tekstem nie można się podpisywać ot tak. No cóż, ale widocznie osoba, która dokonała plagiatu i kradzieży contentu nie przejmuje się prawami autorskimi, bo i po co, prawda?
Otóż nie prawda – na tworzenie contentu poświęciłem sporo czasu i na stronie wyraźnie jest zaznaczone, że to ja jestem autorem, jest dział kontakt, wyjaśnione jest, że wzięcie sobie treści ot tak z mojej strony nie jest dozwolone…
Jak dla mnie sprawa jest jasna – ktoś dokonał plagiatu, bo zgodność treści jest bardzo duża – wstępnie oszacowałbym że ponad 90%. Mam bardzo ambitny plan zgłosić sprawę najpierw na policję, a później pewnie do sądu. Zobaczymy jak to jednak będzie, bo kto wie – może ktoś mi powie, że to ja jestem plagiatorem i tamta treść jest oryginalna?
No cóż, mam ambitny plan się nie poddać, bo wczoraj po prostu ogarnęła mnie furia jak zobaczyłem moją skradzioną treść i zrobić wszystko, aby tamta osoba popamiętała, że kradzież również treści ze strony jest przestępstwem. Nie wiem co prawda zupełnie od czego zacząć. Może Wy wiecie? Heh, chyba za późno założyłem bloga – pewnie nikt mi jeszcze nie odpowie, bo … nikt go jeszcze nie czyta.
Zabawę czas zacząć
Każdy ma już bloga, więc w dniu dzisiejszym zakładam też mojego bloga. Poświęcę go przede wszystkim temu, czym się aktualnie zajmuję, czyli pozycjonowaniem stron www oraz programowaniem PHP.
Kim jestem? Nie chcę na razie zdradzać szczegółów. Przyjmijmy na razie, że mam 25 lat, nazywam się X i mieszkam w całkiem niemałym, ale też nienajwiększym mieście Y. Po co ta cała konspiracja? Powiedzmy, że do pewnego czasu chcę żeby ten blog pozostał moją małą słodką tajemnicą ;)
Dziś już późno, więc nie będę się rozpisywać, ale napiszę co nieco już wkrótce. A uwierzcie, że jest o czym pisać…
